Reklama

Polecamy




Kula - guzik

Kula - guzik

(Fragment z książki o Karolu XII, która wkrótce sie ukaże)

   I wreszcie historia z tak zwaną kulą-guzikiem? nie jest aż tak bardzo nieprawdopodobna jak nam się wydaje na pierwszy rzut oka.

   Historia tej kuli zaczyna się latem 1924 roku. Mistrz kowalski, Carl Hjälmar Andersson z miejscowości Horred w północnym Hallandzie rozrzucał właśnie piasek w przydomowym ogródku. I nagle ujrzał w piasku dziwny przedmiot: starą, mosiężną kulę wykonaną z guzika. Anderson natychmiast skojarzył swe znalezisko z lokalną tradycją, dotyczącą śmierci Karola XII. Według niej pewien żołnierz o nazwisku Nordstierna, tamtego wieczoru 30 listopada 1718 roku znajdował się w otoczeniu króla. Widział podobno, jak kula uderza w kamień; podszedł więc i podniósł ją z ziemi, a potem zabrał do domu w rodzinnej miejscowości Öxnevalla położonej 20 km za Varbergiem. Opowiedział też sąsiadom, że to właśnie ten guzik pochodzący z munduru króla zabił Karola XII. Po jakimś czasie Nordstierna doszedł do wniosku, że przechowywanie takiego guzika w domu to trochę niebezpieczna sprawa. Poprosił więc swego proboszcza o radę, co powinien zrobić. Ksiądz poradził mu, żeby po prostu guzik wyrzucił, a wtedy niepokój zniknie. Jak uradzono, tak uczyniono. Guzik trafił na śmietnik. Dwa wieki później w tym samym miejscu wybierano piasek z ziemi. I w taki właśnie sposób kula znalazła się w ogrodzie u Anderssona. Tak przynajmniej podaje tradycja.

   Dziś już nie dowiemy się, jak było naprawdę. W każdym razie okazało się, że jest to kula ołowiona umieszczona w mosiężnej osłonie. Guzika nie wyprodukowano zresztą w Szwecji. Badanie wykonane w 1992 roku wykazało, że ołów pochodził prawdopodobnie z jakiejś niemieckiej kopalni. Zgadzał się natomiast kaliber kuli-guzika (19,5 mm).

   Zastanówmy się, dlaczego tradycja mówi właśnie o guziku, a nie jakimś innych przedmiocie. Kwestię tę musimy rozpatrywać na tle ówczesnego świata wyobrażeń. Wśród żołnierzy szwedzkich tamtego okresu, a później w tradycji ludowej utrzymywało się przekonanie, że Karol jest odporny na kule, to znaczy, że nie zrobiłaby mu krzywdy zwykła kula. W zachowanych do dzisiaj legendach możemy przeczytać, że po każdej bitwie, zanim król położył się do łóżka, musiał opróżniać buty z kul, które się od niego odbiły. Żeby więc zabić Karola, trzeba było użyć czegoś specjalnego. Na przykład srebrnej kuli albo guzika z jego ubrania. Pod Połtawą zaś król został ranny tylko dlatego w stopę, że stało się to w dzień jego urodzin.

   Teoretycznie wyżej wspomniany guzik mógły zakończyć życie Karola. Z drugiej strony co brzmi bardziej wiarygodnie, mamy tu do czynienia z pociskiem specjalnym zupełnie innego rodzaju.

   Sposobem na zbadanie czy strzelano z bliska czy z daleka jest ustalenie, z jakiego rodzaju broni oddano do Karola śmiertelny strzał. Skoro pocisk miał kaliber 18-22 mm, to trzeba wykluczyć norweskie muszkiety. Używano do nich bowiem kul kaliber 16,5-17,3 mm. Natomiast pocisków kaliberu 18-19 mm używali w swoich muszkietach i karabinach Szwedzi.

   Istnieją teorie głoszące, że kulę wystrzelono z jakiejś większej broni, przypominającej działo.

   W 1988 roku pułkownik artylerii, Gunnar Grenander, ekspert od spraw balistycznych i jeden z współtwórców słynnej rakiety Robot 70 firmy Bofors, przedstawił hipotezę dotyczącą śmierci króla. Po przeprowadzeniu badań balistycznych i topograficznych próbował zakończyć ostatecznie wszelkie spekulacje w sprawie zamordowania Karola. Twierdził, że potrafi udowodnić, iż król został trafiony ołowianą kulą typu rozpryskowego wystrzeloną z działa trzy- lub sześciofuntowego, znajdującego się w forcie Overberget. Druvhagele były pociskami przeznaczonymi dla dział i używano ich jako uzupełnienie dla zwykłych pocisków armatnich i kartaczy. Każdy ładunek typu rozpryskowego zawiera dużą liczbę kul tego samego kalibru co kule stosowane w muszkietach; są one umieszczone w worku z materiału i przypominają kiść winogronu. Kula rozpryskowa działa podobnie jak garść śrutu wystrzelona z bardzo dużej dubeltówki. Fakt, iż otwór wlotowy w czaszce był większy od otworu wylotowego autor teorii tłumaczył tym, iż kula miała niską prędkość. Z tego powodu energii wystarczyło jej zaledwie na przebicie się przez czaszkę.

    Na pierwszy rzut oka teoria Grenandera brzmi przekonująco. I to tak bardzo, że nawet tak znani historycy szwedzcy jak Peter Englund (w eseju z 1991 roku poświęconym śmierci Karola XII) oraz Gustaf Jonasson (w artykule o Karolu XII w Nationalencyklopedin) opowiedzieli się za taką wersją. Niestety, obaj nie wiedzieli, że Grenander nie ma niezbitych dowodów na poparcie swej oryginalnej tezy.

   Teoria Grenandera runęła jak domek z kart, kiedy w 1994 roku Rolf Uppström opublikował pracę Mysteriet Karl XII:s död? Punkt po punkcie obala w niej tezy Grenandera. Dowodzi też, że strzał nie mógł paść z fortu Overberget, ponieważ odległość 625 metrów była zbyt duża, aby pocisk mógł wyrządzić królowi taką ranę. Gdyby strzał padł z daleka, kula nie miałaby takiej prędkości i siły, aby przebić filcowy kapelusz, wbić się w kość czaszki, przedostać się przez głowę i wylecieć drugą stroną. Poza tym nie mogła to być kula ołowiana, bo musiałaby pozostawić drobne odpryski w ranie.

   Przeciwko teorii Grenandera przemawia także fakt, że kul rozpryskowych nie używano do strzelania na tak dużą odległość jak w omawianym przypadku. Pociski miały przecież wywierać odczuwalne skutki, więc zastosowanie ich podczas strzelania do odległych celów na dużą odległość uznawano za marnotrawienie amunicji.

   Nie ma też mowy o działach trzy- lub sześciofuntowych. Po pierwsze ówczesne źródła podają, że podczas oblężenia Norwegowie nie używali dział trzyfuntowych. Poza tym dział sześciofuntowych nigdy nie załadowywano kulami do muszkietów, ponieważ coś takiego uważano za nieekonomiczne.

   Uppström uważa, że Karol XII został zamordowany przez kogoś z bliskiego otoczenia, kto użył do tego specjalnego pocisku. Do tego samego wniosku doszło też dwóch duńskich ekspertów od medycyny sądowej, Hans Petter Hougen i Ole Munck. Swoje poglądy zaprezentowali w serii artykułów opublikowanych w 1998 roku w szanowanym czasopiśmie Nordisk Rettsmedisin. Badania zdjęć rentgenowskich pokazały stan czaszki króla. Miejsce wlotu kuli dowodzi, iż strzał został oddany z niewielkiej odległości. Także Carl O. Nordling jest zwolennikiem teorii zabójstwa, o czym pisze w artykule The Death of King Charles XII, the Forensic Verdict opublikowanym w czasopiśmie wydawanym przez specjalistów z dziedziny medycyny sądowej, Forensic Science International (1998).

  

 

 





Guzik dodał: aspiryna